<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Berlin> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=8>
<date=1951-08-26>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Niezrozumiae sowa skandowanych okrzykw. Ale niezrozumiae tylko w pierwszej chwili. Bo kiedy rzucilimy si do okien usyszelimy sowa:
F. D. J  Z. M. P. i Bierut, Pieck  niemals Krieg. To maszerowa przez Rigaer-strasse oddzia modziey niemieckiej. A kiedy zobaczyli polskie flagi i wielkie ZMP-owskie emblematy na szkolnym budynku naszej kwatery, musieli  rozumiecie!  musieli urzdzi nam owacje. Nie pamitajcie o tym, e byo to o 2-ej w nocy, oni nie pamitali i mymy te zapomnieli. W Berlinie w sierpniu 1951 roku obowizuje logika odmienna, od tej, ktra kae w nocy spa cicho i innych nie budzi. Obowizuje logika wzruszenia wielkimi chwilami, kaca wszystkim przy kadej okazji manifestowa  przyja.
To jest sowo, ktrym hucz i dwicz ulice i stadiony, koleje i gmachy Berlina. Sowo przyja we wszystkich jzykach, przede wszystkim w jzyku gospodarzy, jest jedynym sowem pozdrowienia Freundschaft zamiast dzie dobry i dowidzenia. Freundschaft zamiast dzikuj i przepraszam.
Oto na podziemny dworzec metra spyna bajecznie kolorowa grupa modziey. Niebieskie koszule FDJ, i biae polskie, Woszki w pstrych sukienkach, jacy trudni do rozpoznania sportowcy w kolorowych dresach, czarnobrody Woch w barwnej chustce  wszyscy czekaj na pocig. Wsplny piew  na cze wesoego Wocha  Bandera Rossa, a potem chralnie: Freundschaft, Freundschaft. Oto maszeruj na stadion od autokarw sportowcy radzieccy Freundschaft miesza si z druba. Oto dry od okrzykw Freundschaft gmach opery, kiedy na scenie pojawia si Mazowsze.
Bdmy szczerzy, zupenie szczerzy. Wielu spord nas jechao tu z utajon gdzie na dnie serca, zaledwie uwiadomion, obaw: czy wszystko bdzie tak, jak oczekujemy, czy naprawd modzie FDJ jest taka, jak o niej czytalimy? 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>